czwartek, 19 lutego 2015

slums


POPRZEDNIA CZĘŚĆ WĄTKU TU I TU

2 komentarze:

  1. Podążył wzrokiem za Delsinem aż ten ponownie zniknął za drzwiami. Wtedy rozejrzał się po pomieszczeniu, ale jego własny organizm nie dał mu na to wiele czasu: chwilę później poczuł kolejne mocniejsze zakręcenie w głowie które sprawiło, że musiał oprzeć się dłonią o zlew. Tak jakby dopiero teraz zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo było z nim źle i może w tym momencie nie potrafił o tym myśleć, ale bardzo był wdzięczny temu chłopakowi. Kto wie czy nie uratował mu w ten sposób życia? Gdyby pozwolił mu wrócić do domu tak jak chciał, zapewne starałby się nie dać nic po sobie poznać, a gdyby siostra się o tym dowiedziała i tak nie miałaby wielu środków na wykurowanie go: większość pieniędzy przecież szła do skarbonki na leki dla ich matki.
    Zaczął się rozbierać ściągając z siebie ciuchy najprędzej jak tylko mógł, bo chłód powietrza szybko zaczął nieprzyjemnie drażnić jego skórę. Błyskawicznie, może trochę nieostrożnie wszedł pod prysznic podczas gdy dreszcze stawały się coraz bardziej intensywne, a gdy poczuł ciepłą wodę spływającą mu po plecach od razu zrobiło mu się lepiej. Sam tego nie chcąc pochylił się nieco w stronę ściany i oparł się dłońmi, jednak gdy zorientował się że ta była nieprzyjemnie zimna ponownie się wycofał. Z wielką chęcią zostałby pod gorącym nurtem o wiele dłużej, ale wiedział że nie mógł sobie na to pozwolić i wiedział też, ile kosztowała ciepła woda; przesunął po prostu dłonie po każdej części ciała aby uwolnić się od śladów wrażeń dopiero przeżytego dnia mimo tego, że sińce i zadrapania miały zostać na nim nieco dłużej. Z głową w dół i grzbietem skierowanym w stronę źródła ciepła, przez parę chwil spoglądnął na wszystkie swoje błędy i żale spływające z wodą do ścieków.
    Gdy wyszedł stanął na miękkim dywaniku i chwycił za ręcznik który został mu przeniesiony; przyjemny materiał zdał się go odświeżyć, ale tylko na moment - następnie głowa znów zaczęła boleć, a świat kręcić się dookoła niego. Ubrał się powoli, niemalże leniwie, ale zdecydowanie nie od niechęci, tylko od braku możliwości; stwierdził że zakładanie tej samej bluzy i tych samych spodni co poprzednio nie było dobrym pomysłem, jakby niosły na sobie wszystkie zarazy które go w tym momencie atakowały, a dodatkowo to złe samopoczucie mentalne. Założył więc szlafrok który został przeniesiony razem z ręcznikiem; zawiązał go sobie szczelnie w pasie i, po paru sekundach które miały mu dodać odwagi, chwycił za klamkę.
    Delsin siedział przed stolikiem na którym widniała tacka z dwoma kubkami herbaty i kanapkami. Elias uśmiechnął się delikatnie na ten widok na tyle, na ile mu jego stan pozwalał, chociaż w tym momencie wcale nie czuł się w stanie zjeść cokolwiek. Obejmując własne ramiona podszedł do niego i usiadł obok, kuląc się na samym sobie w związku z tym, że jego ciało na parę chwil przyzwyczaiło się do temperatury panującej w zaparowanej łazience. Nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co Athaway dla niego robił, ale nie musiał się tym teraz przejmować: gdy tylko poczułby się lepiej zacząłby się zamartwiać co do tego, jak mógłby mu się po raz kolejny odwdzięczyć. Czyżby to koło pomocy i podziękowań miało nie mieć końca?
    - Dzięki - odezwał się słabo gdy chwycił za ucho jednego z kubków. - Prysznic troszkę pomógł - mówiąc tak, jego wzrok położył się na komórce która została na stoliku po tym, jak wysłał swojej siostrze wiadomość. Elias włączył wyświetlacz, ale nie było jeszcze żadnej odpowiedzi - zapewne była jeszcze w pracy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Martwił się o niego, chociaż się nie znali. To chyba znaczyło, że Delsin nadal jest dobrym człowiekiem i życzy dobrym (taką miał przynajmniej nadzieję) ludziom dobrze. Chociaż nie był pewny, czy wszystkich by tak przyjął do domu w geście pomocy… Pewnie chcieliby go okraść i zniknąć. W sumie, nie wiedział, jakie konkretnie miał zamiary Elias, ale nie wyglądał na takiego, który weźmie, co uzna za wartościowe do sprzedania i da nogę. Albo był dobrym aktorem…
    Obserwował go uważnie. No nie wyglądał najlepiej, więc Delsin się nie przeliczył.
    - Połóż się – polecił mu spokojnie. – Albo poczekaj – zatrzymał go jeszcze na chwilę, podając mu tabletkę. – Popij i dopiero się połóż. Musisz się wygrzać – wyjaśnił mu, w razie, gdyby Elias nigdy w życiu nie chorował i nie miał grypy. Wiedział, że ludzie z ich „sfery” nie mogli sobie pozwolić na takie przyziemne sprawy jak choroba. Chociażby przeziębienie silniejsze mogło ich pozbawić kilku cennych groszy, jakie mogliby zdobyć. Dlatego Delsin od razu brał tabletki, kiedy czuł, że zbliża się choroba. Bo przecież godziny spędzone w łóżku, mógł przeznaczyć na pracę, a te zamieniłyby się w pieniądze. Sam uważał, że przydaje się każdy grosz, ale to chyba jak większość ludzi z ich okolic.
    - Jeśli nie masz ochoty na jedzenie, to nic – przykrył kanapki miską, żeby nie zrobiły się twarde i suche. Gdyby Elias obudził się w nocy z burczącym żołądkiem, to ma pod ręką coś do jedzenia. – Śpij - poprosił go z czułym uśmiechem na ustach. – A gdybyś czegoś potrzebował, to będę w salonie – dodał jeszcze, a potem wziął kubek i wyszedł.
    Zapewne i tak długo by sobie nie pogadali. Chłopak zaraz zaśnie przez zmęczenie, chorobę i leki, które mu podał. Zresztą, sam musiał zjeść kolację i iść spać. Kanapa nie należała do najwygodniejszych, ale przetrzyma jakoś tę jedną noc, ewentualnie dwie, w zależności, jak długo Elias będzie chciał tu zostać i jak się będzie czuł.
    Rozłożył kanapę, uszykował poduszkę i koc. Potem poleciał do łazienki wziąć szybki prysznic. Starał się zachowywać cicho. Z natury był raczej cichy i chodził niczym ninja, ale dzisiaj starał się nie hałasować. Dla Eliasa najważniejszy był teraz sen. W końcu to sen jest najlepszym lekarstwem. Tak przynajmniej mówią. Delsin lekarzem nie zostanie, ale postara się wyleczyć nowego kolegę. Co prawda nie chciałby go widzieć znowu takiego poobijanego, ale każdy zarabia na swój sposób…
    A może jutro wstanie wcześniej i pójdzie kupić coś dobrego na śniadanie? Przede wszystkim coś ciepłego… co można zjeść ciepłego na śniadanie oprócz jajecznicy i płatków owsianych? Na pewno dużo, ale on nie miał pomysłów i nie był w tym najlepszy. Trudno, coś się wymyśli.
    Położył się pod kocem i spojrzał w sufit. Przez chwilę nasłuchiwał, czy z sypialni nie wydobywają się jakieś podejrzane głosy i dźwięki.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.