Elias
Köhler
Powtarza sobie, że nie
powinien był tak bardzo ufać ojcu przez większość
swojego życia bo, niestety, udało mu się upodobnić do własnego
wzorca. Dużo ambicji i paradoksalny brak motywacji nie zdają się
chcieć go gdziekolwiek zaprowadzić jeśli nie do
zapomnienia, zatracenia się, ślepoty po części chcianej.
Egoizm wrodzony i twardy charakter, trudność w okazywaniu uczuć
lub nieprawidłowa ich ekspresja, kłótnie rodzinne.
Zagubienie życiowe mimo tych dwudziestu-dwóch lat, które powinny
obdarzyć go jakimkolwiek doświadczeniem czy wiedzą; młode i zmęczone już plecy noszące obowiązki rodzicielskie, mimo nieadekwatności tego
zawodu i mimo szeptów w głowie. Syn, brat, ojciec, mąż,
przyjaciel, wróg i niechciany ciężar zarazem; naturalna potrzeba ochrony
jedynych dwóch kobiet obecnych w jego życiu walczy z potrzebą igły w żyle,
ekonomiczna potrzeba pieniędzy walczy z potrzebą własnych
przyjemności, a on sam nielegalnie walczy na pięści, zarabia obitą
twarzą i knykciami. Ucieczkę dzięki rodzicielowi ma we krwi; ucieka od spojrzenia
matki bojąc się, że ta pozna prawdę; ucieka od oczu
szesnastoletniej siostry wiedząc, że ta nie powinna zobaczyć
kolejnych sińców na jego żebrach. Staranie się o poprawę, jakąś
zmianę, jakąkolwiek, bo ma dość rzygania własnymi
wnętrznościami, dopytywania się dlaczego i następnie ponownego
wpychania sobie palców do gardła. Chce wyleczyć matkę, chce wyrwać siostrę z branży sprzedaży własnego ciała,
chce nowego towaru, chce zasnąć i się nie obudzić, może chce
zbyt wiele rzeczy, a żadnej nie potrafi otrzymać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.